Tysiącletni Most

To wyjątkowe znalezisko historyczne w woj. lubuskim. Archeolodzy natknęli się na jeziorze Niesłysz na ślady mostu liczącego ponad tysiąc lat. Wiódł na świętą dla pogan wyspę.

Wyspę na Niesłyszu widać z turystycznej miejscowości Przełazy. Dalej, w prostej linii 1,5 km leżą popularne Niesulice, gdzie można zwiedzać znane późnośredniowieczne grodzisko. O tym, że coś kryje jeziorna wyspa, wiedzieli polscy archeolodzy, którzy kopali w ziemi w latach 60. Badań nigdy nie opublikowali. Dokumentacje zalegają w archiwach.

– Do nich też chcielibyśmy sięgnąć. Wiadomo było, że wyspa kryje ślady sanktuarium pogańskiego. I to się potwierdziło, a skoro wyspa była dla zachodnich Słowian świętym gajem, musieli się tam jakoś dostać. Do tego służył most. Musiał tu być – tłumaczy prof. Wojciech Chudziak z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jego kilkuosobowa ekipa naukowców i studentów specjalizuje się w archeologii wodnej i ziemnej. M.in. bada osadnictwo przedchrześcijańskie na Pomorzu.

Wyposażona w nowoczesny ponton z silnikiem, ekipa płetwonurków penetrowała kilka dni temu brzegi jeziora. Most się znalazł. Jeden z nurków stopą wyczuł grube pale na zarośniętym trzciną przesmyku między wyspą a lądem. Dziś to płycizna, ale jeszcze 100 lat temu woda w jeziorze była wyższa o półtora metra. Pale musiały mieć przed tysiącem lat – na tyle wstępnie oceniają wiek mostu archeolodzy – ponad dwa metry. Odkryto ich ponad 70. W trzcinach kryje się ich jeszcze więcej. Układają się w drewniany trakt, szeroki nawet na cztery metry. Wiadomo, że most budowano z drewna dębowego. – Wiele wskazuje, że był solidny, ważny dla osadników, wielokrotnie naprawiany. Mógł funkcjonować w życiu paru pokoleń, nawet 300 lat. Jednak o szczegółach powiemy po badaniach dendrochronologicznych. Na razie to trochę wróżenie z fusów – mówi prof. Chudziak. Archeolodzy pobrali próbki pali. Nieopodal mostu nurkowie znaleźli dobrze zachowane wiosło, prawdopodobnie z X w. W ustaleniu dokładnej daty znaleziska pomogą także badania radiowęglowe. Takie prowadzi także instytut toruńskiej uczelni.

Takich mostów jak na Niesłyszu w Polsce odkryto kilkanaście. Archeolodzy z Torunia trafili na nie choćby na Pomorzu Zachodnim.

– To jednak pierwsze tak wyjątkowo cenne znalezisko archeologiczne w Lubuskiem. Na pewno wyniki badań opublikujemy – mówi Barbara Bielinis-Kopeć, wojewódzki konserwator zabytków.

Na wyspie leżało sanktuarium z centralnie położonym placem, zwanym majdanem. O podniosłości i wyjątkowości miejsca świadczy jego wybrukowanie. Kamienny plac w kształcie pierścienia miał ok. 20 metrów średnicy. Sakralny słowiański gaj otaczał ziemny wał, obtoczony na szczycie kamieniami. Nie pełnił funkcji obronnych – był za niski. Podkreślał jednak symbolikę miejsca. Wał chronił świętą ziemię, gdzie bogom składano ofiary i z nimi rozmawiano. Odgradzał się od świata żywych. Tu było także miejsce na rytualne pochówki ludzi. – To wpisuje się w słowiańską antropologię. Rolę miejsc świętych odgrywały u zarania wyspy góry, np. Ślęża, źródła rzek, a więc miejsca niedostępne i dość tajemnicze. Tu była pierwsza hierofania, objawiała się świętość. Nawiązywało się kontakt z bogami – mówi prof. Chudziak. Ocenia, że sakralne grodzisko pochodzi z VIII-IX w. Świadczą o tym przekroje wykopów ziemnych, pozostałości kopanych jam, fragmenty naczyń oraz brak śladów świątyń pogańskich. Te, nazywane fachowo gontynami lub kącinami, Słowianie zaczęli stawiać dopiero u schyłku X w.

Zdaniem archeologa dr. Ryszarda Kazimierczaka wyspa na Niesłyszu opustoszała późno, prawdopodobnie w XII w. Świadczą o tym fragmenty ceramiki. Podczas II wojny światowej niewielkie wykopaliska prowadzili tu niemieccy archeolodzy. – Prawdopodobnie szukali potwierdzenia germańskości tych ziem – mówi Kazimierczak.

W tym roku konserwator zabytków przeznaczył na badania archeologiczne 40 tys. zł. Te pod Przełazami kosztowały 17 tys. zł.

autor: Artur Łukasiewicz

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra